to ja
Rozdział 1
więc obudziłam się rano z wielkim bólem w brzuchu zaczął się poród mojego i hazzy dziecka on opiekuńczy trzymał mnie za ręke ja prawie nic nie słyszałam słyszałam tylko pati "przyj mocno"
L:teraz damy pani znieczulenie .
Ja;jak to przecież miałam urodzić naturalnie
H;kochanie to dla dobra naszego dziecka
Ja.ok
^>Po kilku godzinach<^
L:urodziła pani pięknego syna .
Ja; Kiedy go mogę zobaczyć-nagle zobaczyłam jak loczek przyszedł z naszym synem
H; Piękny co nie ?
Ja;tak ale teraz musisz coś kupić do jego pokoju ok?\
H.ok zadzwonie do chłopaków żeby przyjechali
Ja:ok
H:to ja jade po jakieś pampersy czy coś takiego ok?
Ja:ok tylko jeszcze nie zapomnij spytać się lekarza kiedy mnie z baby wypisze i daj chłopakom adres szpitala ok?
H: wszystko dla ciebie kc <3
OK hazz wyszedł jestem sama z dzieckiem a nagle przychodzi lekarz
L; Mósi pani wyjść ze szpitana TERAZ !!!!
Ja: dlaczego
L: ponieważ paparazzi zebrało się przed szpitalem
Ja:a...aa...a ale ja nie mam przy sobie nic
L;ma pani nosidełko wiec dowidzenia
Ja;OK
Wziełam Małego i poszłam na parkingo po czym podjechał Louis i wziął mnie do samochodu
Lou:wsiadaj
Ja:ok
Lou:o jaki słodziak :*
Dziękuję
Po pieciu minutach dojechaliśmy do domu pod drzwiami stał mój mąż Hazza
H; Gdzie ty do cholery byłaś ?
Ja: hazz spokojnie wygonili mnie ze szpitala
H; Jak to ?
ja; tak to mam nadzieje że masz jakieś mebelki już rozstawione ?
H; Tak a tak w ogóle hej louis
Lou: hej mam dla was prezent
tym prezentem było łużeczko
ładne?
To tyle na dzisiaj zostawiajcie komy :*


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz